Cichy Internet

Natsumi Takamori i Game Boy

Tłumaczenie:

Pierwszego dnia chyba jednak warto napisać coś, co moglibyście przeczytać.
Nie mam jednak żadnego szczególnie aktualnego czy zabawnego tematu, więc tym razem opowiem o mojej pierwszej w życiu konsoli – Game Boyu – oraz o grach, w które wtedy grałam. Jeśli pisanie okaże się przyjemne, być może zmienię temat i napiszę o innych konsolach.

Dodam też, że nie wymieniam tutaj wszystkich gier, w które grałam, więc proszę o wyrozumiałość.

Mała Takamori
Pierwszą grą, którą kupiłam razem z konsolą Game Boy, był *Super Mario Land*! Czy istnieje dziecko, które grało na Game Boyu i nie grało w Mario…? Pamiętam, że posąg Moai naprawdę mnie przestraszył. Dlaczego on pędził w moją stronę!?

Pierwsza gra logiczna, z którą się zetknęłam
To chyba *Yoshi’s Cookie*. W tę grę można grać bez końca… Inną podobną grą, którą pamiętam, było *Mogura de Pon!* (uderzanie kreta). Pamiętam, że ciągle uderzało się krety i wciągało to niesamowicie.

Urok Game Boya
Na Game Boyu było naprawdę mnóstwo gier z przewijaniem poziomym i minigrami. Grałam też w wiele serii *Crayon Shin-chan*, ale każda była bardzo trudna i nie udało mi się żadnej ukończyć, choć sprawiały mi ogromną radość. Choć uwielbiam gry, jeśli chodzi o umiejętności… nie jestem w nich najlepsza, co jest trochę smutne. Jedyną grą akcji z przewijaniem poziomym, którą ukończyłam samodzielnie, było *Nūbō*. …*Nūbō*!? Co za nostalgia… Ta przewiewna czekolada była wtedy naprawdę innowacyjna i pyszna!

A także seria *Kirby* – uwielbiałam zarówno pierwszą, jak i drugą część, muzyka była niesamowita, po prostu wspaniała!

Gry z minigrami
Bardzo dużo grałam też w *Kingyo Chūihō! 2*. Pamiętam, że szukałam Gyopichan (małej złotej rybki), więc chyba grałam w dwójkę…? Jeśli to była jednak jedynka, przepraszam za pomyłkę. Minigry w tej grze były bardzo trudne, ale niesamowicie zabawne! Teraz, będąc dorosłą, chciałabym zagrać w nią jeszcze raz.

Najczęściej grałam chyba w *Pokémon Green*
Nigdy nie zapomnę szoku, gdy pierwszy raz zobaczyłam reklamę! *Red* był wtedy kompletnie niedostępny, w końcu udało mi się znaleźć *Green* i go kupiłam. Okazało się, że wszyscy wokół mieli *Red*, więc wymiany przez link dały mi ogromną przewagę. Ha, chcesz tego uroczego Vulpixa? Jest uroczy, prawda! A tak przy okazji, wciąż pamiętam tę czarną kartę z przeszłości, gdy nieświadomie wypuściłam Snorlaxa… Ale tak właśnie dorastamy.

Dopisek: Tak naprawdę pierwszą RPG, w którą grałam, nie był Pokémon, ale *The Frog for Whom the Bell Tolls*.
Byłam chyba w pierwszej klasie podstawówki? Wtedy nie rozumiałam żadnych nawiązań, po prostu uważałam, że gra jest niesamowicie fajna i grałam dalej. Gdybym zagrała w nią teraz, pewnie zrozumiałabym więcej szczegółów i mogłabym cieszyć się nią w inny sposób. Ale tak naprawdę balans tej gry jest wspaniały – nawet pierwszoklasista mógł z przyjemnością myśleć nad strategią i ukończyć grę. To naprawdę świetny design.

Oraz *Harvest Moon*
Pamiętam, jak bardzo byłam zaskoczona, że ta gra synchronizowała się z rzeczywistym czasem! Ale dziwne, że w grze tak świetnie radziłam sobie z uprawą roślin, a w rzeczywistości wszystkie mi usychały – to musi być jakiś błąd w realnym świecie… Dlaczego!

W gimnazjum dostałam Game Boy Light i natknęłam się na *Pocket Love*.
Właśnie sprawdziłam ponownie projekty postaci i nadal są niesamowicie urocze! Zachęcam wszystkich, aby wyszukali sobie grafiki postaci – są naprawdę przeurocze!
Jeśli chodzi o gry romantyczne, najwięcej grałam w *Tokimeki Memorial Pocket* – wersję Culture. Uwielbiałam oryginalną postać z Pocket, Kyōko Izumi! Czy mogliby teraz przenieść wersję *Tokimeki Memorial*, w której można zdobyć serce pani Izumi? Bardzo chciałabym zagrać ponownie!

Na razie tyle!
Jeśli przypomnę sobie gry na inne konsole, takie jak SFC (Super Famicom) czy PS (PlayStation), może napiszę kolejne wspomnieniowe teksty… mniej więcej!

Ach… teraz strasznie chce mi się grać na Game Boyu!

Oryginał:

Myślę, że pierwszego dnia dobrze mieć coś do czytania. Nie mam jednak żadnego aktualnego ani zabawnego tematu, więc opowiem o mojej pierwszej w życiu konsoli – Game Boyu – i o grach, w które grałam. Jeśli pisanie okaże się przyjemne, być może zmienię konsolę i napiszę coś jeszcze.

Dodam też, że nie wymieniam wszystkich gier, w które grałam, więc proszę o wyrozumiałość.

Mała Takamori dostała razem z konsolą Game Boy grę *Super Mario Land*. Czy istnieje dziecko, które grało na Game Boyu i ani razu nie grało w Mario…? Pamiętam, że posąg Moai był niesamowicie straszny. Dlaczego on pędził w moją stronę?

Pierwszą grą logiczną, w którą grałam, była chyba *Yoshi’s Cookie*. Można w nią grać bez końca… Inną grą, którą pamiętam, że grałam w podobny sposób, było *Mogura de Pon!* Chyba uderzało się krety, bez przerwy. Uderzałam w nie z pasją.

Game Boy obfitował w gry z przewijaniem poziomym i minigrami. Grałam też sporo w serie *Crayon Shin-chan*, ale każda była bardzo trudna i żadnej nie ukończyłam. Uwielbiam gry, ale jeśli zapytać, czy jestem w nich dobra – nie do końca, co jest smutne. Jedyną grą akcji z przewijaniem, którą ukończyłam samodzielnie, było *Nūbō*. …*Nūbō*!? Co za nostalgia… Te słodycze były pyszne, ta przewiewna czekolada była wtedy innowacyjna… A jeśli chodzi o gry z przewijaniem poziomym, to oczywiście *Kirby* – uwielbiałam zarówno pierwszą, jak i drugą część. Muzyka była zbyt dobra…

Z minigier dużo grałam w *Kingyo Chūihō! 2*. Pamiętam, że szukałam Gyopichan, więc chyba grałam w dwójkę…!! Jeśli to była jedynka, przepraszam. Minigry były trudne i miałam z nimi problem, ale to niesamowicie zabawna gra. Teraz, będąc dorosłą, chciałabym w nią zagrać.

A najczęściej grałam chyba w *Pokémon Green*. Nie zapomnę szoku, gdy pierwszy raz zobaczyłam tę reklamę… *Red* był kompletnie niedostępny, w końcu znalazłam *Green* i go kupiłam. Okazało się, że wszyscy wokół mieli *Red*, więc wymiany przez link dały mi ogromną przewagę. O, chcesz tego uroczego Vulpixa? Jest uroczy, prawda!! Przezwyciężając traumę związaną z przypadkowym pozbyciem się Snorlaxa, wszyscy dorośliśmy.

A tak przy okazji, dopisek. Myślałam, że najstarszą RPG w mojej historii był Pokémon… ale znalazłam… *The Frog for Whom the Bell Tolls*. Byłam chyba w pierwszej klasie podstawówki? Wtedy nie rozumiałam żadnych drobnych nawiązań, po prostu myślałam: „Ta gra jest fajna!!” i grałam. Gdybym zagrała teraz, pewnie rozumiałabym więcej nawiązań i miałabym więcej sposobów na czerpanie przyjemności. Tak czy inaczej, balans gry, który pozwalał pierwszoklasiście z przyjemnością myśleć nad strategią i ukończyć grę, jest naprawdę wspaniały.

*Harvest Moon* też była fajna! Pamiętam, jak byłam zaskoczona, że synchronizuje się z rzeczywistym czasem – to było przełomowe. Mimo że w *Harvest Moon* tak świetnie radziłam sobie z uprawą roślin, w rzeczywistości wszystkie mi usychały – to musi być tylko błąd w realnym świecie… Dlaczego…

W gimnazjum dostałam Game Boy Light i natknęłam się na *Pocket Love*. Właśnie sprawdziłam projekty postaci po dłuższym czasie – nadal są niesamowicie urocze. Zachęcam wszystkich, aby wyszukali i zobaczyli postacie… Są naprawdę zbyt urocze. A tak przy okazji, w *Tokimeki Memorial* najwięcej grałam w wersję na Game Boya – Culture. Uwielbiałam oryginalną postać z Pocket, Kyōko Izumi! Czy mogliby teraz przenieść wersję *Tokimeki Memorial*, w której można zdobyć serce pani Izumi…?

Na razie chyba tyle. Jeśli przypomnę sobie coś o Super Famicom czy PlayStation, może też coś napiszę… Prawdopodobnie…!

Strasznie chce mi się grać na Game Boyu.

0 0 Liczba głosów
Ocena artykułu
0 Komentarz
Opinia wbudowana (inline)
Zobacz wszystkie komentarze
Przewiń do góry
0
Chętnie poznamy Twoją opinię – prosimy o pozostawienie komentarzax